Kontrola dostępu
Jestem szczęśliwa żoną od ponad czterech lat. A powiem wam szczerze, że jakoś nie mogłam sobie ego wyobrazić, z jedne strony zazdrościłam wszystkim moim koleżankom i znajomym, ale sama nie potrafiłam sobie wyobrazić tego ze jak wrócę do domu to będzie na mnie tam ktoś czekał i że jak rano otworzę oczy to on będzie pierwszą osobą, jaką zobaczę. Mój mąż był przedstawicielem handlowym i sprzedawał czytniki biometryczne oraz inne tego typu urządzenia. Ja też pracowałam i można powiedzieć, że połączyła nas kontrola dostępu. Los jakoś sprawił, że oboje znaleźliśmy się na konferencjo poświęconej technikom negocjacyjnym i obojgu z nas coś się stało z kartą i nie mogliśmy dostać się do swoich pokoi. Czekaliśmy, więc w holu na jakiegoś pana technika i zaczęliśmy sobie rozmawiać. Pamiętam, że na początku spytał mnie czy u mnie w pracy jest rejestracja czasu pracy, odpowiedziałam mu że jeszcze nie ma i że standardowo podpisuje się u nas listę obecności ale że szef z czasem planuje zakup takiego urządzania. Rozmailiśmy tak ponad dwie godziny a mi wydawało się że minęło zaledwie kilka minut, potem wymieniliśmy się numerami i postanowiliśmy że będziemy kontynuować naszą znajomość jeśli oczywiście nie mam nic przeciwko.
